Saturday, 29 November 2014

Układanka w Samogłoski domowej roboty

 
W co się ostatnio bawimy i jak nam idą samogłoski?
 
Zakupiłam serię Kocham Czytać prof. Cieszyńskiej jakiś tydzień temu. Szczerze mówiąc z grubsza przeczytałam instrukcje i wyciągnęłam Zeszyt pierwszy. Nie było szału. Stwierdziłam, że Misia ma trochę dość samogłosek i już jej nie ekscytują. Nie byłam pewna co z tym fantem zrobić. Doszłam do wniosku, że skoro Misia i tak już zna dość sporo wyrażeń dźwiękonaśladowczych, mogę jej też pokazać Zeszyt 2. Ten zeszyt bardziej jej się spodobał. Nauczyła się szybko kolejnych wyrażeń:
 
- ptaszki robią PIPI,
- koza - ME,
- osioł - IO, (Nauczyła się tak, że jak zapytam kto mówi IO, Misia odpowiada, że OSIO(Ł)!)
- baranki u nas mówią BA, więc będę zaklejać BE w książeczce
- kotek - MIAU
- dzieci - śpiewają i tańczą LALALA (moje ulubione w wykonaniu Misi, po ośle rzecz jasna:) )
 
Autko, krowę, konika, kaczkę, pieska, świnkę, sowę i słonia już znała.
 
Jest jeszcze trochę innych, których powoli będziemy się uczyć.  
 
Po dwóch dniach, Misia przestała się ekscytować Zeszytem 2. No i tu nie wiedziałam co dalej. Jak często nowy zeszyt? Do którego momentu? Kiedy mogę pokazać zeszyty z sylabami?
 
Poszłam po rozum do głowy, a raczej zapytałam na forum (Konferencje Logopedyczne). Niezawodnie pani profesor Cieszyńska wsparła zagubioną mamę i poradziła:
 
- Małemu dziecku na zmianę Zeszyty 1-6. Codziennie inny, żeby się małe dziecko nie znudziło. I w zeszytach 3-6 opuszczamy na początku sylaby zamknięte.
 
Dziękujemy! (Potem znalazłam tą samą odpowiedź w pytaniu innej mamy na http://czasdzieci.pl/eksperci/ .  Natrafiłam też na to w odpowiedzi na pytanie jeszcze innej mamy na Forum.  Następnym razem postaram się głębiej poszukać, żeby nie zadawać pytań, na które pani profesor już odpowiedziała.)
 
Jak zaczęłam zmieniać codziennie zeszyty, Misia się zainteresowała. Zaczęła nowe sylaby powtarzać, choć jeszcze jest to takie wyrywkowe i tylko jak ma na to ochotę.
Najmniej interesuje ją zeszyt z samogłoskami. Woli je wykrzykiwać jak znajdzie je na podłodze w windzie, na pudełku po butach, na szyldzie na bloku.. :)
 
Do "czytania" po kolei i ćwiczenia w sekwencji Powtarzanie - Rozumienie - Nazywanie powoli dojdziemy. (Misia na samogłoskach wskoczyła trochę na poziom samodzielnego nazywania..) Na razie sama czytam na głos, pokazuję swoim palcem, często też biorę palec Misi i jej paluszkiem pokazuję na to co czytam w zeszytach. Powtarzanie pojawi się samo jak przyjdzie pora. Jak Misia Osioł i George (kolega ze żłobka) powtarza, to do powtarzania samogłosek i sylabek się nie przekona? :)
 
Zwykle bawimy się samogłoskami na podłodze i gdzie popadnie, ale chciałam spróbować przy stoliku. Zeszyt 1 ma na początku dwie strony z samogłoskami (trzy na każdej stronie) i buźkami dziewczynki i chłopca z układem ust przy wypowiadaniu danej samogłoski. Była też instrukcja, że można małe kartoniki dać dziecku do układania na samogłoskach w książeczce (potem też tak można na wyrażeniach dźwiękonaśladowczych i sylabach).
 
Kartoniki z samogłoskami miałam tylko duże (10x10cm), więc pewnego dnia zmajstrowałam malutkie, takie 4x4cm.
 
- tak jak w Domorosłych Samogłoskach:
- cięłam nożykiem na drewnianej desce do krojenia z twardego brystolu do robienia ramek obrazów itp. (mounting board).
- samogłoski rysowałam białą kredką pożyczoną od F. (nie chciało mi się tym razem wycinać z białego papieru i naklejać)
- "zalaminowałam" folią, kupioną w papierniczym, którą normalnie okleja się zeszyty i książki
 
Misia miała inne pomysły! Obejrzałyśmy w przyspieszonym tempie (nie przeze mnie :) ) Zeszyt 1. Pokazywałam Misi jak układać kartoniki na samogłoskach w książeczce, ale ona jak się do małych kartoników dopadła, tak ich oddać nie chciała. Uciekła z nimi i krzyczała na mnie jak tylko chciałam ich dotknąć. No to zostawiłam dziecku zabawkę. Przyjdzie pora.
 
Zapytałam też panią profesor czy 15/16 miesięcy to za wcześnie na układanki lewopółkulowe i jakie tam jeszcze są. Pani profesor poleciła na FB Konferencji Logopedycznych filmiki na których mama 16-miesięcznego Tytusa pracuje z nim nad kategoryzacją i identyfikacją.
 
Znalazłam trzy filmiki z Tytuskiem. Na jednym układa samogłoski na Gdzie Jest A. Na drugim nazywa zwierzątka (czy też wypowiada przypisane im odgłosy) gdy mama pokazuje mu kartoniki ze zwierzątkami. Na trzecim korzystają z układanki takiej jak Gdzie jest A, ale są tam zwierzątka i wyrażenia dźwiękonaśladowcze.
 
Pomyślałam i wyszło mi takie coś:
 
- tacka do pieczenia muffinów
 
( poprzednio bawiłyśmy się wrzucając do nich drewniane pisanki, kolorowe guziki, pompony, papierki do pieczenia muffinów, kolorowe klocki, z różnym rezultatem :) Starałam się nakłonić Misię, żeby wypełniała tackę czym tam od lewej do prawej. Po jednym przedmiocie do jednej dziurki itp.
 
- kartka do drukarki, odrysowałam kółka od jakiegoś pojemniczka na snack'i
- wycięłam i przykleiłam do wgłębień tacki klejem.
- markerem napisałam samogłoski
- kartoniki jw.
 
 

 
 
Jak opanujemy samogłoski to wymienię samogłoskowe "wnęki" na dźwiękonaśladowcze wyrażenia czy tam paradygmaty i sylaby... 
 
Mój podstępny plan się udał i Misia sama sobie bierze tą tackę i układa samogłoski. Czasem chce jej się wypowiadać na głos, czasem nie. Wszystkie umie ułożyć, choć czasem myli O i U i nieraz musi pomyśleć co jest co.
 
Ja tam mam radochę, że dziecko bawi się zabawką, która kosztowała prawie nic, a dziecku się podoba.


No i wreszcie Misia dopasowuje coś do czegoś! Potem zaczniemy dopasowywać małe kartoniki do większych, rysunki schematyczne do pokolorowanych przedstawiające różne przedmioty, przyjdzie pora na kolory i różne tam inne...

 
Link do filmiku jak Misia układa... Mam już wgrany jeden, na którym więcej czyta z układanych samogłosek, ale nagrywałam pod innym kątem.. i wolę dać ten drugi:)



Ta taca jest pierwszą "activity tray"  - tacką z ćwiczeniami, które mam nadzieję zrobić dla Misi. Zamieszkają one na naszych półkach w stylu Montessori. O tym więcej wkrótce.

Tutaj chcę przywitać w okienkach obserwatorów: Sylabę, Zuzinkową Mamę, Matkę prawie Szwedkę i Galinę. WITAJCIE :)

Tuesday, 25 November 2014

Ulubione francuskie książeczki 4-15 miesięcznego malucha

Post dzisiejszy jest czwartym w serii "Przygody z książką". Inne uczestniczki międzyblogowego projektu Dzikiej Jabłoni i ich wpisy znajdziecie tu.

 
 
Kontynuujemy dzisiaj to, co zaczęłam w poprzednim poście o naszej biblioteczce tu: http://wychowac3jezyczka.blogspot.ie/2014/10/74-ksiazki-15-miesieczne-dziecko.html
 
Chcę wam przedstawić nasze ulubione (ukochane!) francuskojęzyczne książeczki dla malucha:
 
 
1. Cyrano - ilustracje: Francesca Ferri, teks: Claire Trévise, wyd. éditions Quatre Fleuves
 
Jedna z pierwszych Misiowych książeczek. Totalny HIT dla 4 miesięczniaka.
 
Misia ledwo zaczęła chwytać i ten pomarańczowy kociak z grzechotką w pluszowej główce stał się ulubioną zabawką.
 
Przez dłuuuugi okres Misia nie chciała w ogóle leżeć na brzuszku, a ta leciutka cało-materiałowa książeczka nadawała się idealnie do zabawy podczas leżakowania na pleckach.
 
Główka kota jest przyczepiona na pasku materiału (około 10cm). Jest też drugi pasek, na którego końcu znajduje się rzep. Tymi paskami z rzepem można łatwo przyczepić książeczkę do wózka.
 
Wielki plus to też to, że można wyprać w pralce w wypadku dobitnego wyślinienia :)
 
  
 
 
2. la musique avec T'choupi - Thierry Courtin, wyd. Nathan.
 
Misia dostała tą grającą książeczkę od francuskiej babci na roczek. "Guzik" do wywoływania dźwięków to ta szara kropka. Misia zaraz odkryła gdzie się naciska, a potem na podobne kółka w innych książeczkach też naciskała :)  
 
Co jest genialne to, to że krótkie dźwięki pianina, skrzypiec, marakasów i tamburyna są autentyczne i ładnie brzmią. Na okładce też jest przycisk gdzie ten mały pingwinek woła: Posłuchaj instrumentów muzycznych! (no po francusku :) )
 
Obrazki nie są tak ładne jak w kreskówce T'choupi a l'école, ale i tak jesteśmy fanki numer jeden. Ja tam sobie śpiewam piosenkę z początku animowanej bajki pod nosem: Bonjour c'est moi - T'choupi. Je marche vers l'école.., a Misia tańczy :)
 
Minus jest taki, że nam guzik, który wywoływał, że grało pianino, przestał działać. Książeczka jest też dość droga, ale i tak jest godna polecenia.
 


 
 
3. Le dodo de Cacao - tekst: Valérie Videau, ilustracje: Line Paquet, wyd. Hemma
 
Cacao jest malutkim misiem, w którym ja się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Jest maksymalnie słodki. Książeczka jest niby od 18 miesięcy, ale my tak od Misiowego roczku ją wałkujemy.
 
Czytam po polsku, tłumacząc w locie. Misia dość często chciała to czytać na dobranoc, to teraz moje własne tłumaczenie mam wykute na blachę. :) Cacao sam robi siusiu do nosnika, choć potrzebuje jeszcze pieluszki na noc. Myje ząbki i czytają książeczkę z Papa. Przytulanka zwana Doudou też uważnie słucha. Potem Papa jeszcze puszcza kołysankę, Maman i Papa całują misia, ale ciiii... Cacao już usnął razem z Doudou.
 
Kocham to!
 
Jak widać poniżej nie umknął Cacao przed bombardowaniem samogłoskowy-dźwięko-naśladowczym :)
 
Zaznaczę tylko, że nie lubię pisać po książeczkach, więc markerem bazgram to wszystko po "niewidzialnej/magicznej" taśmie od Scotch. Od błyszczących kartek, jak większość książeczek kartonowych, można to łatwo odkleić. (Od normalnego papieru, jak od drukarki, nie tak łatwo i troszkę może zniszczyć). Przydaje się to też, jak się Mama walnie i zrobi kozy poliglotki, które wołają BA BA zamiast ME, albo u mnie autko robiło TU TU, aż poprawiłam na BU BU.

 
4. P'tite Fille - Mila joue a la fée, kreatorka figurek z modeliny: Christelle Mekdijan, tekst: Emilie Beaumont, wyd. Fleurs éditions
 
Co tu dużo mówić, Misia ukochała od razu. Teraz odkąd jest na etapie namiętnego pokazywania wszędzie gdzie kotek, króliczek, lala, baranek, dziewczynka i dzieci... uff... ma pole do popisu :)
 
Słodkie panienki bawią się we wróżki, jedna drugą uczy, jak rzucać dobre zaklęcia. W ogrodzie rozdają dary najpiękniejszych kolorów i zapachów kwiatom. Na koniec czarnowłosa koleżanka przebiera się za czarownicę i zamienia młodszego brata w żabę :)
 
Kupiłam też Misi polską wersję książeczki z tej serii - Mała dziewczynka - Alicja bawi się w Boże Narodzenie (z wiadomych powodów) :) , ale na tą pozycję szału na razie nie było.
Myślę, że to dlatego, że Misia nie rozumie jeszcze i nie zna elementów Świąt, więc nie czuje do nich jakiegoś przywiązania.
 
 
Na kolejny post projektowy zapraszam serdecznie za dwa tygodnie. (W międzyczasie postaram się wyprodukować coś innego jeszcze w kwestii postów. :) Ostatnie dwa tygodnie jakoś mi szybko zleciały. 

Wednesday, 12 November 2014

Trzyjęzyczek, a Skąd moje polskie korzenie?


Znamy z różnych źródeł opowieści o postaci historycznych i artystycznych. Anegdoty z ich życia przybliżają ich nam i z nazwiska, przeistaczają w drugiego człowieka, którego istnienie zapada nam w pamięć.

Claude Monet przyjaźnił się przyjaźnią tak oddaną i wielką, że niemal braterską z pewnym Georges Clemenceau. Monet wiele lat i przekornych listów później zmarł w ramionach przyjaciela. Clemenceau mając świadomość jak Monet cenił sobie obecność kolorów, na pogrzebie zerwał zdenerwowany czarne płótno wołając „Czerń to nie kolor!”. Potem oddany przyjaciel zawalczył by dzieło Moneta „Nenufary”, zostało na stałe wyeksponowane na ścianach dwóch owalnych pomieszczeń w Paryskim Muzeum Oranżerii. Dzięki tym i kilku podobnym anegdotom, łatwiej będzie mi przybliżyć Misi tych dwów panów stanowiących część francuskiej kultury.

Czy w podobny sposób znamy anegdoty z życia starszych pokoleń naszej rodziny?

Po zadaniu sobie tego pytania, zdałam sobie sprawę, że moja wiedza o Misiowych Prababciach i Pradziadkach, jest słaba... I jakoś tak mi się żal zrobiło.

Z napisaniem tego listu nosiłam się już od paru miesięcy, ale nie mogłam się do tego zabrać. Zastanawiałam się o co zapytać. Grzebałam trochę w internecie za listą pytań. Coś tam znalazłam, gdzieś zapisałam i zgubiłam.

Do napisania wreszcie, zmotywowała mnie recenzja książki „Syberyjskie Przygody Chmurki” z serii „Wojny Dorosłych, Historie Dzieci”, o przygodach małej Chmurki przesiedlonej na Syberię z kobietami z jej rodziny, gdzie o trudnych sprawach wojennej rzeczywistości „dowiadujemu się mimochodem i umyka to wszystko gdzieś w dal wobec opowieści o zabawach z przyjaciółmi i mimo wszystko, szczęśliwym dzieciństwie” . Recenzja została napisana przez Marzenę Molendę z nananatana.blogspot.ie

Post dzisiejszy jest trzecim w serii "Przygody z książką". Inne uczestniczki międzyblogowego projektu Dzikiej Jabłoni i ich wpisy znajdziecie tu.


 Ja sama tej książki nie przeczytałam, ale sama recenzja mnie zainspirowała.

Co jakby zamiast Misi opowiadać o Kopciuszku po raz setny, opowiedzieć o tym w co lubiły bawić się jej Prababcie?

Natrafiłam w końcu na stronę jakiejś szkoły podstawowej, gdzie opublikowano wywiady dzieciaczków z Prababcią, Babcią, Dziadzkiem... Wiadomo, najlepiej zrobić wywiad, ale jak, przez telefon?

Doszłam do wniosku, że najlepszy będzie list. Niektóre pytania są dość intymne. Członek rodziny mieszkający z Prababcią, podsumował ponoć trochę, że skąd te pytania? Z kgb?... Jak nikt pytań nie zapyta to nie pozna odpowiedzi. Dodam, że podczas przepisywania listu na komputer, inne jeszcze pytania wskakiwały mi do głowy. Chęć poznania bliżej własnej Babci, przez Misię i dla Misi, okazała się ogromna. Zaskakujące, że do tej pory nie mam z Babcią bardzo bliskiego kontaktu i więzi. Ale ten Skarb Prababcinej historii dla Misi, ma ogromne dla mnie znaczenie. Dla mnie poniekąd też..

„Spieszmy się kochać ludzi...” (ksiądz Jan Twardowski)

Wyszło mi tak:



Kochana Prababciu,

Jestem jeszcze malutka I dopiero zaczynam mówić, ale szybko rosnę i odkrywam świat. Jestem ciekawską osóbką i lada chwila zacznę zadawać pytania. Już teraz pytam w kółko „Toto?” – czyli „Co to?”. Przyjdzie czas, że zacznę pytać kim jestem, gdzie przynależę – na mapie, w języku, w rodzinie. Od kogo wzięły się te moje korzenie? Będę po mału tworzyć swoją tożsamość. Mamusia chce stworzyć dla mnie kronikę rodzinną, drzewo genealogiczne i mapkę, żeby mi w tym pomóc.

W zwiazku z tym, chcę Cie prosić byś opowiedziała mi o sobie.Twoja historia jest niepowtarzalna i tylko od Ciebie mogę się o Tobie wszystkiego dowiedzieć. Opowiedz mi kim jesteś, skąd pochodzisz. Opowiedz mi Twoją historię. Ale chcę też wiedzieć co lubiłaś i co teraz lubisz. Chcę poznać elementy, które sprawiły, że jesteś Tobą.

Możesz opisać co tylko chcesz i jak tylko Ci w serduszku gra. Możesz pisać w częściach o różnych etapach Twojego życia. Pozwoli to też na zadawanie dodatkowych pytań.

Takie listy będą dla mnie nieocenionym skarbem. Przecież to, co możesz mi przekazać jest jedyne i niepowtarzane.

Napisz mi proszę Twoją datę urodzenia, miejsce urodzenia, wszystkie imiona i nazwisko panieńskie. Podaj mi także proszę, te informacje o Twoich rodzicach i rodzeństwie. Podaj mi też proszę daty śmierci i gdzie są pochowani.

Opowiedz mi o latach Twojego dzieciństwa. O tym jak wyglądał Twój dom, kto w nim mieszkał. Jak wyglądała jego okolica i Twoja miejscowość?

Czy miałaś ulubione miejsce? Ulubiony przedmiot/ zabawkę? Co to było i jak trafiło w Twoje ręce?Jak lubiłaś spędzać czas? Jakie były Twoje ulubione zabawy? Czy miałaś zwierzątko domowe? Czy miałaś ulubione danie? Kto je dla Ciebie gotował? Kto się Tobą zajmował jak byłaś malutka? Kim chciałaś zostać? Jakie były Twoje największe marzenia z dzieciństwa? Jakie masz wspomnienia związane z rodzeństwem? Czym zajmowali się Twoi rodzice?Jakie masz najmilsze wspomnienia z nimi związane?

Opowiedz mi o czasach kiedy chodziłaś do szkoły. Czego wtedy uczono? Jacy byli nauczyciele i klasy? Czy dużo zadawali na zadanie domowe? Czy musiałaś nosić plecak pełen książek? Czy miałaś daleko do szkoły? Czy lubiłaś się uczyć? Czego najbardziej? Czy był jakiś przedmiot, z którym miałaś trudności? Czy w Twojej szkole odbywały się jakieś konkursy lub zawody np. sportowe? Czy brałaś w nich udział?

Czy miałaś najlepszą koleżankę w szkole? Czy byłaś duszą toważystwa, czy raczej typem samotnika? Czy ktoś Ci dokuczał? Jeśli tak, to jak sobie z tym radziłaś?

Opowiedz mi jak dalej potoczyło się Twoje życie. Ile miałaś lat kiedy wybuchła wojna? Jak wyglądało życie w tamtym okresie? Co się stało z Twoją rodziną?

Opowiedz mi też o Twoich nastoletnich latach. Czym się interesowałaś? Jak lubiłaś spędzać czas? Co lubiłaś czytać? Czy masz jakieś wspomnienia, zabawną historię z tego okresu? Jaka była wtedy moda? W co Ty lubiłaś się ubierać? Kto był Twoim idolem? Czy chodziło się wtedy na randki? Czy przeżyłaś jakąś wielką miłość?

Opowiedz mi o studiach. Czy musiałaś dojeżdżać? Jaką byłaś studentką? Czy masz jakąś anegdotkę z tego okresu?

Kiedy zaczęłaś pracować? Jak zmieniła się szkoła od czasu gdy Ty byłaś uczennicą, do czasu gdy Ty zostałaś nauczycielką? Czy lubiłaś swoją pracę? Swojego dyrektora? Co robiłaś kiedy dzieci były niegrzeczne? Jak starałaś się je zainteresować?

Opowiedz mi jak poznałaś Twojego przyszłego męża? Czym skradł Twoje serce? Co Ci się w nim podobało? Jak wyglądał wasz ślub i wesele? W co byliście ubrani?

Jak wyglądało Twoje życie po ślubie? Jak wyglądał wasz dom?

Kiedy urodziły się dzieci? Opowiedz mi o opiece nad ciążą w tamtych czasach. Opowiedz mi o Twoich dzieciach? Jakie rzeczy robiliście razem? Czy spędzałaś z nim czas „jeden na jeden”? Jak wyglądały rodzinne uroczystości jak imieniny, urodziny, Święta?

Czy robiłaś sama prezenty pod choinkę? Jakie były Twoje specjalności kulinarne – codzienne i od święta? Czy masz dalej jakieś przepisy? Czy możesz mi jakiś dać?

Opowiedz mi też proszę o Pradziadku, to co wiesz i pamiętasz, bo jego już nie mogę zapytać.

Powiedz mi też za czym tęsknisz z przeszłości, czego już nie ma? Czy żałujesz czegoś w życiu? Co teraz sprawia Ci przyjemność?

Powiedz mi też, czego sobie życzysz na kolejne lata? Co jeszcze chciałabyś zrobić w życiu?

Dziękuję Ci za Twój czas i za to, że jesteś.

Kocham Cię,

Misia

Monday, 10 November 2014

Czym zająć sprytne rączki roczniaka? - Jak motoryka mała się u nas rozhulała

Zainspirowana odkryciem u Kasi z Głoski w poście o Teorii Zabaw, skąd dowiedziałam się, że ośrodek mowy znajduje się w mózgu w okolicach ośrodka motoryki małej i że często bez sprawnej motoryki małej nie ma mowy, pokażę wam jak bawimy się z Misią.

Wyszły nam te zabawy tak jakoś przy okazji. Nie przewidywałam, że łyżeczki do kulinarnego odmierzania, zakupione w supermarkecie, okażą się takim hitem.

Misia jest dość "skubana" w kwestii motoryki małej, więc nie musimy specjalnie ćwiczyć. Ona lubi takie zabawy i jest w nich całkiem dobra. Koordynację ręka-oko też ma niezłą, bo sama szufluje jedzenie łyżeczką do buzi bez większego bałaganu od swoich jakichś 13 miesięcy.

Jak miała dziesięć nauczyła się układać krążki na drążek (na bujającej się podstawce).

No to jak dziecko lubi, to się bawimy.



Najpierw w ruch w towarzystwie łyżeczek poszła motoryka większa:

Po uważnym obejrzeniu każdej łyżeczki, było wysypywanie i zbieranie, bez końca...




Były też skłony i wiosłowanie w łodzi z pudełka po butach:)



Potem przyszła pora na początki nawlekania, więc dostała Misia w łapki plastikowe kółeczko, którym spięte były łyżeczki.

Pokazałam jej raz jak nałożyć kółeczko na trzonek łyżeczki, a potem Misia już bawiła się sama. Próbowała na różnych łyżeczkach i zaskakiwało ją, że raz kółeczko zostawało na łyżeczce i można było nim grzechotać, a raz spadało, jeśli średnica łyżeczki była mniejsza.


 
Potem przyszła pora na trudniejsze zadanie. Przewlekanie wacików do uszu (Misia ubóstwia!) przez mały otworek w łyżeczce. Okazuje się, że Misia nie miała z zadaniem żadnego problemu. Zupełnie inaczej niż Hipopotam Brzechwy, któremu Żaba kazała nawlekać igłę :)
 
Jak trzymałam jej łyżeczkę, to na zmianę "nawlekała" raz prawą, raz lewą rączką. Dobrze! Niech obie ćwiczy.
 
 
 


 A jak nie macie łyżeczek z dziurką, to można "nawlekać" tamburyn :)









Wednesday, 5 November 2014

Samogłoski na nowe sposoby

1. Samogłoski do i z "worka" z Misiowego prześcieradła - strasznie jej się podobało.




2. Testowałyśmy też literkowe podłogowe puzzle z pianki, ale jeszcze za wcześnie..


jak widać na załączonym obrazku...


3. Czepialskie Samogłoski na samoprzylepnych rzepach:

- od szyby łatwo odkleić, ale nie na tyle łatwo żeby dziecko samo mogło to zrobić,

- miał być dodatkowy system ale rzep nie chce się do naszej wykładziny przyczepiać. No nic. Może w przyszłości jakąś mato-tablicę do tych rzepów sklecę.






Witam Aleks (Moon Mom) i Magdalenę w grupie obserwatorów Google. Bardzo mi miło dziewczyny, że dodałyście mnie do waszych kręgów.

Sunday, 2 November 2014

Słownik 15-miesięcznego trzyjęzycznego dziecka

Rozwoju słownictwa Misi, w porównaniu z tym co było 1,5 miesiąca temu, może nie można jeszcze określić słowem eksplozja, ale jest cudnie.

Z dziecka które nic powtarzać nie chciało, mam takie rozśpiewane maleństwo, które melodyjnie, po swojemu w większości umila mi dnie, ale teraz mamy także całkiem sporo słówek.

1. Papa - tata (FR)

2. Szu siu -buty / skarpetki (ANG shoe /FR chaussure / chaussette)

3. O o - jak coś się nie uda, jak coś spadnie itp. (ANG)

4. No no / Nooooo - nie  (ANG)

5. Nene - ukochany króliczek, ale ostatnio też inne króliczki na obrazkach (ANG bunny?)

6. Nana - banan (PL/ANG/FR)

7. Da (j/ć) - (PL)

8. Tutu - słoń (PL - ja tak mówiłam jak na słonie pokazywałam)

9. Toto? - co to? (PL)

10. Lala/jaja - lalka (PL)

11. ba ba / pa pa - pa pa na pożegnanie (ANG/PL)

12. A - na kartoniki z samogłoskami, czasem też na literki w tytułach książek (PL/FR)

13. Ta ta - używa tego jako "proszę" kiedy podaje mi np. kawałki chusteczki, którą drze na strzępy. (ANG - używają tego w żłobku kiedy chcą, żeby dziecko im coś oddało. Lokalnie znaczy to thank you, czyli dziękuję, ale Misia najwyraźniej rozumie to jako "proszę")

14. Łoł Łoł - Misia siada na podłodze, często z jakimś misiem lub lalą i bujają się w przód i w tył, podczas gdy ona woła Łoł łoł :-) , co jest jej pierwszą zanotowaną piosenką, przyniesioną ze żłobka i rytmiki, od angielskiej śpiewanej rymowanki "Row row row your boat" (ANG)

15.Ba - baranek (PL/ANG)

16. Dzieci - (PL)

17. U U - sowa (PL)

18. AU au - pies (PL)

19. Am - na obrazek łyżeczki. Jak chce jeść to częściej powtarza niż sama mówi (PL)

20. U U - książeczka z wierszykiem Zima Zła - Hu hu ha! (PL)

21. cmokanie - rybka (PL/FR)

22. Jaja! - zamiast halo, jak zwinie mamie komórkę i udaje że odbiera rozmowę telefoniczną


Słowka które powtarza, ale jeszcze sama nie mówi:

- miau - kotek
- E - nasz płaczący Edek na obrazku
- ziu - jak kotek z misiem w książeczce zjeżdżają po tęczy, albo rybka szybko płynie itp.

Mamy też niezidentyfikowane : I sia

Słowka które zaniknęły: (m)uuu - krowa, iha - koń, nie, jeje, ija ija, dede


Niestety słówko MAMA ze zrozumieniem było tylko raz. Potem jak pokazywałam jej zdjęcie rodzinne i pytałam gdzie Mama (po tym jak oczywiście bezbłędnie pokazała Papę i siebie), Misiak wzruszył tylko ramionami... :) Może w kolejnej dziesiątce?...



Córciu, oby Twoje słownictwo rosło i pięło się w górę jak bluszcz zielony, lśniący w promieniach słońca.


 Witam też serdecznie Elę w okienku obserwatorów. Jest mi niezmiernie miło.

Tuesday, 28 October 2014

Biblioteka małego człowieka - dla 4-15 miesięcznego dziecka i wzwyż

Post dzisiejszy jest drugim w serii "Przygody z książką". Inne uczestniczki międzyblogowego projektu Dzikiej Jabłoni i ich wpisy znajdziecie tu.


Kochana Babcia skompletowała nam ostatnio wielką książkową paczkę i wysłała na wyspę. Przyszedł czas by wszystkie książeczki zgromadzić w jednym miejscu i zrobić spis.

Mamy 48 książek po polsku (w tym trzy Kłamczuchy jak się okazuje), 8 po francusku, 16 po angielsku, jedną drewnianą obrazkową ze zwierzątkami i numerkami, i jeden album-zabawka na zdjęcia.

Jak F. zobaczył zdjęcie zbioru i próbując odgadnąć ilość, pomylił się o jakieś 30 za mało, powiedział jedno: "ça suffit, maintenant !" - (wystarczy już).  Och ugryzłam się w język, żeby nie powiedzieć mu, jak bardzo się myli :) Książek nigdy za wiele! Muszę teraz wykombinować jakiś sprytny list do Babć, Dziadków, Prababć i Cioci do dołączenia do listy, żeby książko-darcy nie mieli takiej samej reakcji jak F., a żeby zapobiec powtórkom na większą skalę.

Mamy wdrożony w życie nasz cotygodniowy rotacyjny system wymiany zabawek, którym objęte są też książeczki Misi, więc część zostawiłam, resztę schowałam.

Zmusiło mnie jednak to całe podliczenie do obdzwonienia lokalnych bibliotek z zapytaniem czy mają książki dla dzieci po Polsku. Coś, co mi nigdy dotąd nie przyszło do głowy. Sama nie wiem czemu nie pomyślałam o tym wcześniej (no tak na przyszłość, bo wiadomo, że ząbkującemu "gryzoniowi" nie dałabym książki z biblioteki :) ).

Okazuje się, że mają polskie książki! W lokalnej jedną półkę, a w centralnej to całkiem sporo. Niedługo wybieram się na zwiady. Przy okazji rzucę okiem na półkę z francuską literaturą dla dzieci.

Większość naszych książek to wiersze (głównie Brzechwy), zapytałam prof. Jagodę Cieszyńską (na forum konferencji logopedycznych) czy to dobrze tak czytać Brzechwę takiemu małemu dziecku, bo język poetycki nie jest taki sam jak codzienny.. F. właściwie się o to poskarżył bo mówi, że nic nie rozumie z tych książeczek Misi.. Mamy tylko kilka nierymowanych.

Ktoś wie coś na ten temat? Na razie czekam na odpowiedź pani profesor.

Oto nasza biblioteczka:

Ogólnie nasza Top 10-ka z całkowitego przeglądu książek po polsku poniżej to: 2, 7, 4, 5 (6), 16, 17, 18, 21, 22, 1.



Przegląd książeczek w języku polskim z podziałem wiekowym:

I. Ulubiona książeczka Misi już od 4-tego miesiąca życia i dalej lubiana:

1. Kaczusia Milusia - tekst polski: Patrycja Zarawska - wyd. DEBIT
typ: kąpielowa
plusy: rozmiar dla maleńkich rączek, mięciutkie strony, "nie wymaga ostrzeżeń"- dla najmłodszych dzieciaczków, ma wbudowaną grzechotkę w jedną ze stron. Misia bawiła się nią w wieku jakichś 5 miesięcy i miętoliła z przejęciem przez długi okres. 10 miesięcy później ogląda ją sobie w kąpieli :) Milutka historia o zabawie kaczusi z motylkiem i pszczółką w chowanego.
 http://www.taniaksiazka.pl/kaczusia-milusia-zarawska-patrycja-p-405206.html
II.  Ulubione książeczki Misi od około 6-tego miesiąca życia i dalej w obrotach:


2. Żuk - wyd. Aksjomat - Jan Brzechwa - ilustracje: Dorina Maciejewska
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: naj naj najbardziej ulubiony wierszyk Misi. Na "w okieneczko: puk puk puk" zawsze sama puka. Sama czasem szuka strony z ilustracją i tam puka za żuka. Owady też jej się bardzo podobają (pani pszczoła, pan pająk i chrząsz jakiś...). Lubię jej to czytać i opowiadać. Jak zwykle ilustracje Doriny Maciejewskiej dla wydawnictwa Aksjomat skradły nam serducha. Z uporem maniaka przynosiła tą książeczkę F. no i biedak czytał po polsku :) Dodatkowo książeczka ma zaokrąglone brzegi.
http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/96048/zuk-wiersze-mojego-dziecinstwa.html


3. Zwierzęta z podwórka - wyd. Skrzat
typ: harmonijka - o tej książce i dlaczego ją lubimy pisałam tu.

http://www.sklepy24.pl/sklep/naszaszkolna_pl/produkt/zwierzeta-z-podworka-swiat-malucha/290376
4. Mała rybka - tekst: Anna Bańkowska-Lach - wyd. Olesiejuk
typ: kartonowa, kwadratowa, z "zabezpieczonymi" brzegami - o tej wierszowanej książce też pisałam już tu.

http://www.matras.pl/moi-przyjaciele-mala-rybka.html

5. Wycieczka do lasu - ilustracje: Andrzej Kłapyta - wyd. PRINT - seria: Moje Pierwsze Słowa
typ: harmonijka

plusy: Misia kocha wszystkie harmonijki od 6-tego miesiąca, kiedy je dostała. Lubimy tę książeczkę za realistyczne ilustracje leśnych zwierząt i roślin.

http://www.smyk.com/wycieczka-do-lasu,prod7310190,ksiazki-dla-dzieci-p

6. Bajkowy Elementarz - ilustracje: Anna i Lech Stefaniakowie - wyd. PRINT
typ: harmonijka

plusy: sam typ harmonijki to plus dla Misi :) Ta akurat motywowała ją do samodzielnego stania bez trzymanki podczas prób oglądania (8 miesięcy), więc obrazki chyba świetnie pełnią funkcję absorbowania uwagi.
http://www.taniaksiazka.pl/bajkowy-elementarz-stafaniak-anna-stefaniak-lech-p-94154.html



7. Zła zima - wyd. EM - seria: Złote Bajki
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: drugi ulubiony wierszyk Misi. Jej niskie "U U" oznaczało przez pewien okres tą właśnie książeczkę. Jak pewnego dnia zaczęłam ot tak sobie recytować (no w sumie to ten tekst zawsze sobie śpiewam), to Misia pobiegła do sypialni i przyniosła Złą Zimę ekspresem.

Na ilustracjach fascynują ją dzieci bawiące się na śniegu i wiatr. Dzisiaj też to śpiewałam, a na "szczypie w nosy", Misia mnie za nos złapała! Potencjalna dodatkowa zaleta do pokazywania gdzie dziecko ma nos, uszy i oczy :) Misia tylko oczu nie pokazuje jeszcze choć rozumie bo nam parę razy paluszek do oka wsadziła (przy czym ostatnio odkryła, że ma rzęsy i się za nie trochę ciągnie...)

http://w.bibliotece.pl/books/47776b025aad46b98ea61f6ee840f2f8/


8. Brudasek - Katarzyna Chowaniec - wyd. Liwona
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: Misia chętnie słuchała wierszyka (trochę się ostatnio przejadło, więc schowałam) i podobały jej się ilustracje. Jak dla mnie ilustracje nie powalają, ale tekst jest przyjemny. Jak dziecko da sobie książeczkę poczytać i samo przynosi, to nie mogę się z takim argumentem kłócić.


9. Kłamczucha - wyd. Wydawnictwo Sara (Biblioteczka Niedźwiadka) - tekst: Jan Brzechwa
typ: kartonowa, kwadratowa
plusy: Misia całkiem lubi wierszyka słuchać i oglądać ilustracje.

http://www.gandalf.com.pl/b/klamczucha-biblioteczka-niedzwiadka/

10. Misiowe kolory i kształty - Fisher Price
typ: elektroniczna
plusy: Misia dostała ją jak miała prawie 7 miesięcy i trenowała na niej obracanie sztywnych stron, i przyciskanie świecącego guzika-kółeczka czyli uśmiechniętego słoneczka/kwiatka/księżyca, który mruga jak książeczka gra piosenkę, lub opowiada rymowaną historyjkę lub wskazuje na przedmioty i odpowiadające im nazwy kształtów. Dźwięk w żadnym momencie nie jest wkurzający i ma dwa stopnie głośności. Kilka dni temu Misia trenowała przyciskanie guzika stopami.. :)


11. Skarżypyta - Jan Brzechwa - wyd. Sara - Biblioteczka Niedźwiadka
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: zaokrąglone rogi, ilustracje podobały się Misi i przyjemnie się czyta, a wierszyk też jej przypadł do gustu.

http://www.gandalf.com.pl/b/skarzypyta-biblioteczka-niedzwiadka/


12. Pranie - Maria Konopnicka - wyd. Olesiejuk
typ: kartonowa, kwadratowa - o tej wierszowanej książce też pisałam już tu.

http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/katalog/435938/


13. Krasnoludki - Maria Konopnicka - wyd. Sara - Biblioteczka Niedźwiadka

plusy: Jedna z pierwszych książeczek, które dostała Misia. Opowiadałam jej wierszyk szeptem z pamięci, na uspokojenie przed naszymi wielkimi walkami przed spaniem... Dalej lubię opowiadać ten wierszyk. Misia lubiła go słuchać. Obrazkami też się ostatnio zainteresowała.

http://www.gandalf.com.pl/b/krasnoludki-biblioteczka-niedzwiadka/


14. Kotka Psotka - tekst: Urszula Kozłowska - wyd. Grupa Wydawnicza Foksal/ Wilga
typ: kąpielowa

plusy: Misia kocha pszczółki, które są na prawie każdej stronie. Namiętnie ich szuka i pokazuje paluszkiem. Nauczyła się naśladować rybkę na rybce z tej książeczki. Fajnie się czyta ten wierszyk. Książeczka dalej używana w wannie na zmianę z pozycją nr 1 czyli z Kaczusią Milusią.
minusy: "do zabawy z dzieckiem pod czujną opieką rodzica" - ma tak jakoś "zalaminowane" - sklejone i przycięte brzegi stron, że poza ciepłą kąpielą, która zmiękcza plastik, wydają się trochę ostre. Ma guzik dźwiękowy w jednej ze stron, ale samo dziecko nie będzie umiało go ani znaleźć ani wcisnąć.


http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/206917/kotka-psotka.html

15. Maria Konopnicka dzieciom - wyd. Olesiejuk
typ: większy format w pionie, twarda oprawa z kartonowymi stronami

plusy: fajne ze kartonowe strony, więc siedzące małe dziecko ma radochę z przewracania większych stron. Misi wierszyki poza Praniem i Patataj nie ruszyły. Ilustracje są ładne, ale jej nie urzekły na dłużej.
http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/katalog/338759/?tx_mzksiegarniaklient_pi1%5Btemat%5D=12


III. Ulubione książeczki Misi od ok. 10-tego miesiąca życia i dalej lubiane

Poniższe tytuły mamy już od wielu miesięcy, ale Misia przekonała się do nich i pokochała dopiero później. Nie wiem dlaczego. Do słuchania to może dlatego, że więcej tekstu, ale ilustracje zainteresowały ją dopiero później.

16. Mój dom - książeczka dźwiękowa - tłumaczenie Andrzej Wiśniewski - wyd. Olesiejuk
typ: kartonowa z panelem przycisków dźwiękowych

plusy: można głośnik zakleić taśmą klejącą, żeby było ciszej ale Misia tak się uśmiechała od ucha do ucha na te dźwięki szczekającego psa, ciuchci, dzwonka do drzwi, much w ogrodzie i żaby, że warto. Jak tylko pomyślę o radości mojego dziecka to jakoś mi nawet nie przeszkadza i bez taśmowego tłumika :)

minusy: trudne do wciśnięcia płaskie przyciski, strasznie głośne dźwięki, na obrazkach dzwonek do drzwi i pies wydają dźwięki napisane po angielsku... :/


http://www.olesiejuk.pl/product/10140-moj-dom-ksiazeczka-dzwiekowa

17. Koza Róża - Bogusław Michalec - ilustracje: Dorina Maciejewska - wyd. Aksjomat
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: Ilustracje znów kochamy. Bardzo lubię ten wierszyk. Mam straszną chętkę na inne wierszyki pana Michalca.
 http://www.taniaksiazka.pl/wierszyki-dla-najmlodszych-koza-roza-michalec-boguslaw-p-144639.html
18. Najlepszy Przyjaciel -  Rafał Wejner - wyd. Liwona
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: Misia chętnie słuchała tej rymowanej historyjki. Ja lubię ją czytać. Ilustracje są ok, za wyjątkiem osiołka którego kocha Misia, a ja uważam, że jest słodki.  Świstaki też jej się podobały choć tutaj są to wredne stworzonka na początku wierszyka.

http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/95052/najlepszy-przyjaciel.html

19. Dobra Wróżka - tłumaczenie: Marcin Zgutka - wyd. Olesiejuk
typ: kartonowa, ale prostokątna i troszkę większy format

plusy: Brokat na stronach tej książki jest tak przyklejony, że się nie sypie. Opowiada się całkiem fajnie. Jedna z niewielu książeczek w naszym posiadaniu, której tekst jest bez rymów.



20. Baw się z milutkim Dinusiem - tłumaczenie: Barbara Szymanek - wyd. Olesiejuk
typ: twarda kartonowa z dziurą i wbudowaną pacynką.

plusy: fajne było na początku, bo całkiem inny typ książeczki. Potem Misia chciała już tylko karmić Dina swoimi paluszkami.

minusy: Ostatnio Misia chciała sama wsadzić łapkę i sterować Dinusiem, ale tak nie da rady, żeby równocześnie widziała co robi bo książka za duża. (No chyba, żeby bawić się przed lustrem)

http://www.wydawnictwoolesiejuk.pl/katalog/387829/?tx_mzksiegarniaklient_pi1%5Btemat%5D=3

IV. Ulubione książeczki z najnowszego nabytku (14 miesięcy): 
21. Miejsce na Miotle - tłumaczenie: Michał Rusinek - wyd. EneDue Rabe -
typ: twarda oprawa, miękkie kartki, większy format w poziomie

plusy: Misia bardzo lubi obrazki i to jest jedyna książka gdzie całe 10 minut słuchała jednej książeczki! Ze trzy wieczory pod rząd czytałam prawie całą bajkę. Szok jak dla mnie. Ilustracje trafione.
Tekst tłumaczenia pana Rusinka jest ciężkawy (nie tak bardzo jak w Guffalo, ale..). Mnie to jednak nie boli, bo wyczytałam w internecie, że istnieje filmik animowany od Disney Junior w TV i udało mi się (no Misiowej Cioci) go namierzyć i spisać tekst. Nie pozostało nic więcej jak pozaklejać stary teks nowym :) Jak ktoś chce tłumaczenie z filmiku, piszcie na e-mail to się podzielę.

http://www.adaboo.pl/ene-due-rabe-miejsce-na-miotle.html

22. Pan Pierdziołka spadł ze stołka- Powtarzanki i śpiewanki - wyd. Zysk i S-ka
typ:  twarda oprawa, miękkie kartki, większy format w pionie

plusy: Misia przewraca w kółko kartki więc ilustracje chyba jej się podobają. Ciągle po nią sięga, mimo że słuchać nie bardzo chce. No chyba, że o kotku co zbił jajeczko i misiu co szedł z daleka i cap za nogę małego człowieka. Książeczka raczej przeznaczona jest dla starszych dzieci ale Misia sobie jej z rąk praktycznie zabrać nie da. Czymś tajemniczym urzekła ją ta książka.

http://www.empik.com/pan-pierdziolka-spadl-ze-stolka-powtarzanki-i-spiewanki-opracowanie-zbiorowe,p1061948454,ksiazka-p

23. Zoo - Jan Brzechwa - wyd. Aksjomat -  - ilustracje: Dorina Maciejewska
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: Lubimy te krótkie wierszyki i obie KOCHAMY ilustracje Doriny dla wydawnictwa Aksjomat

http://www.swiatzabawekmiki.pl/1382,aksjomat-ksiazeczka-wiersze-mojego-dziecinstwa-zoo.html

V. Wybór Misiowej Mamy

Na razie większość poniżej jest chroniona przed zniszczeniem.


24. 100 Najpiękniejszych wierszy i piosenek dla dzieci - wyd. Siedmioróg
typ: twarda oprawa, miękkie strony

plusy : piosenki oprawione nutami. ładne obrazki. Będzie na później, na razie boję się, że Misia zniszczy. Część wierszy mamy w innych książeczkach. Wierszyki i piosenki są podzielone tematycznie na pory roku, Święta, Wielkanoc, zwierzęta, kołysanki, pojazdy...

25. Kto zje zielone jajka sadzone - wyd. Media Rodzina - Dr Seuss
typ: miękkie strony i oprawa

Na później. Obrazki nie urzekły Misi (do zrozumienia), lubi za to okładkę. Wierszyka jeszcze nie chce słuchać. Z płytą z ponoć świetnie czytanym tekstem po polsku ale także po angielsku i z tyłu jest też tekst w angielskim oryginale.

26. Kot Prot - wyd. Media Rodzina - Dr Seuss
typ: miękkie strony i oprawa

Na później. Obrazki nie urzekły Misi (do zrozumienia), lubi za to okładkę. Wierszyka jeszcze nie chce słuchać. Z płytą z ponoć świetnie czytanym tekstem po polsku ale także po angielsku i z tyłu jest też tekst w angielskim oryginale.


27. Mały Gruffalo - wyd. Ene Due Rabe - tłumaczenie Michał Rusinek
typ: twarda oprawa, miękkie strony

Ciężko się czyta to tłumaczenie, ale ja lubię ilustracje i historię znaną mi w angielskim oryginale. Poluję na tłumaczenie z wydawnictwa Amber (w internecie wyczytałam, że o wiele lepsze), albo z filmiku animowanego, żeby sobie pozaklejać... Ilustracje jednak na razie Misi nie urzekły.

28. Czerwony Kapturek - wydanie z audio płytą CD - wyd. Liwona
typ: kwadratowa w twardej oprawie z miękkimi stronam + audio bajka

plusy: książeczka nie czytana przez nas jeszcze, ale muzyka na wstępie płytki jest na TAK! Misia wymyśliła swoje najlepsze dotąd ruchy taneczne do tej właśnie piosenki. Tekst książeczki jest z podziałem na role (małe rysunki postaci na początku każdej linii dialogu), więc można łatwo czytać z wymyślonymi głosami bohaterów. Głos lektora na płycie jest całkiem przyjemny (jakieś mam uczulenie na denerwujące głosy w audio bajkach).



VI. To co niżej poczeka chyba na Święta Bożego Narodzenia.

29. Entliczek-Pentliczek - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi od pierwszego wejrzenia i udało mi się jej na razie tylko przeczytać dwie pierwsze linijki. Może pozycja na przyszłość jak Misia podrośnie.

30. Chrząszcz - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa

typ: kartonowa, kwadratowa
plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi od pierwszego wejrzenia i udało mi się jej na razie tylko przeczytać dwie pierwsze linijki. Może pozycja na przyszłość jak Misia podrośnie. 


31. Hipopotam - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa

typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi od pierwszego wejrzenia i udało mi się jej na razie tylko przeczytać dwie pierwsze linijki. Może pozycja na przyszłość jak Misia podrośnie. 

32. Żaba - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa

typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi od pierwszego wejrzenia i udało mi się jej na razie tylko przeczytać dwie pierwsze linijki. Może pozycja na przyszłość jak Misia podrośnie. 

33. Na straganie - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa

typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi od pierwszego wejrzenia i udało mi się jej na razie tylko przeczytać dwie pierwsze linijki. Może pozycja na przyszłość jak Misia podrośnie.   

34. 35. Kłamczucha - wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa (x2)
typ: kartonowa, kwadratowa
plusy/minusy: ? - nowy nabytek - Ilustracje nie zainspirowały Misi. Wolimy ilustracje Artura Rajcha z kopii wydanej przez Wydawnictwo Sara (Biblioteczka Niedźwiadka)

36. Kaczka Dziwaczka -  wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - chyba pójdzie pod choinkę.

37. Jajko -  wyd. Skrzat - tekst: Jan Brzechwa
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek - chyba pójdzie pod choinkę.

38. Kwoka - wyd. Aksjomat - Jan Brzechwa - ilustracje: Dorina Maciejewska
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: ? - nowy nabytek i chyba pójdzie pod choinkę. Wielkim plusem są znów ilustracje.

39. Calineczka  z audio płytą CD - wyd. Liwona (jak numer 28.)
typ: mała kwadratowa, twarda oprawa z miękkimi stronami + płyta CD z audio bajką

plusy: Tekst książeczki jest z podziałem na role (małe rysunki postaci na początku każdej linii dialogu), więc można łatwo czytać z wymyślonymi głosami bohaterów. Głos lektora na płycie jest całkiem przyjemny (jakieś mam uczulenie na denerwujące głosy w audio bajkach). Podoba nam się piosenka na początku płyty.

minus: wkurzajace (przynajmniej dla mnie) piosenki czarnych charakterów.

40. Kopciuszek z audio płytą CD - wyd. Liwona (jak numer 28.)
typ: mała kwadratowa, twarda oprawa z miękkimi stronami + płyta CD z audio bajką

plusy: Tekst książeczki jest z podziałem na role (małe rysunki postaci na początku każdej linii dialogu), więc można łatwo czytać z wymyślonymi głosami bohaterów. Głos lektora na płycie jest całkiem przyjemny (jakieś mam uczulenie na denerwujące głosy w audio bajkach). Podoba nam się piosenka na początku płyty.

41. Katar - wyd. Skrzat - Jan Brzechwa
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: ilustracje nas nie urzekły, ale Misię śmieszy jak z pamięci recytuję te linijki z "A-psik!"



VII - mniej lubiane

42. Kolorowe Cyferki - wyd. Liwona - tekst: Małgorzata Gintowt
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: u Misi do tej pory nie było szału. Czytałam parę razy ale na razie leży.


43. Małpa w kąpieli - wyd. Liwona - tekst: Aleksander Fredro
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: Misi podobały się przez chwilę ilustracje

minusy: język w wierszyku trochę trudny jak dla takiego małego trzyjęzycznego dziecka.


44. Skrucha Józi - wyd. Liwona - Maria Konopnicka
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy: jest ok ale szału nie było. Czytałam parę razy, ale to tyle.


45. Kopciuszek - wyd. EM
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy: Misia jeszcze za mała, żeby wysłuchać dłuższej bajki, przewraca strony w te i spowrotem. Ilustracje nie są powalające.

46. Księżniczka na ziarnku grochu - wyd. EM
typ: kartonowa, kwadratowa

plusy/minusy jak wyżej w 45.

47. Trzmieliki i gramofon - wyd. Wilga - tłumaczenie Ewa Kleszcz
typ: większa kartonowa z ilustracjami ze zdjęć kukiełek

szału nie było na pierwszy rzut oka. Może w przyszłości. Trzeba by Misię zapoznać z pszczółką Mają, potem jakimiś Kasztaniakami kukiełkowymi, czy coś...

48. Księga Bajek do poduszki - wyd. Fenix

plusy: fajnie ze kartonowe strony ale ciężko się czyta na razie. Misia oglądała trochę obrazki, ale na razie leży.

_________________________

A ja jeszcze po tym wszystkim chcę:

- Kocham Czytać,
- Słucham i ucze się mówic,
- Zabawy Tutusia -  gdzie jesteś?
- 365 bajek na dobranoc wydane przez Publicat z płytą CD
- jeszcze jakiś wierszyk Bogusława Michalca od Aksjomatu
-Julian Tuwim -Wiersze dla dzieci. wyd. Wilga, ilustracje: Maciej Szymanowski

I trochę na przyszłość:
- Mapy - muszę sprawdzić wydawnictwo
- Miasteczko Mamoko
- coś podobne ponoć do Mamoko - Oukile z Pomme d'Api
- Syberyjskie przygody chmurki


Na koniec całego projektu Przygody z Książką, chyba mi ta lista jeszcze urośnie. Ale o tym F. nie powiemy! :)

Na kolejny wpis w duchu projektu Przygody z książką zapraszam za dwa tygodnie, w środę 12/11/2014.