Perełki:
1. O POGODZIE
Zabieram Misię do sklepu po żłobku, więc maszerujemy do auta. Akurat wyszło słoneczko i śpiewał jakiś ptaszek.
Misia: Ptasiek piewa. Świeci słońce! Ptasiek lubi świeci słońce.
Ja: Tak! Ptaszek śpiewa. Ptaszek lubi jak świeci słońce.
Misia: Świeci słońce. Jest ciepło! Misia lubi świeci słońce!
Mama też, kochanie... Mama też... Tylko tutaj tego słońca jak kot napłakał...
2. O TYM KTO TU PONOĆ RZĄDZI...
W domu ciągle ubierała i ściągała nowe buty z jakimiś nerwami. Mówię jej, że mama schowa buty i dostanie je jutro do żłobka.
Misia: Nie! Buty tu! (zabrała buty, położyła na kanapę i pokazuje na nie.)
Nie ruszaj Mamuś buty! Papa krzyczy Mamusia!
(Czytaj: Nie ruszaj Mama butów bo Papa na ciebie nakrzyczy) :-D
Się rozgadała, mówię wam ;-)
Przywiezlismy 3-letniego 3-jezyczka i rocznego 2-jezyczka z Irlandii do Francji. Zabawowo-sylabowo wspieram rozwoj mowy po polsku moich corek. Zapraszamy do wspolnej zabawy!
From almost Trilingual parents, a Trilingual and a Bilingual baby. Our family's journey to three languages each. If you are an English speaker, see About me and this blog and/or post labels in English on the right
Monday, 28 September 2015
Sunday, 27 September 2015
Trzyjęzyczek, 25 miesięcy - O kredkach z dwulatkiem
Po dwóch tygodniach wakacji z Mamą i Papą w Polsce (o tym wkrótce) u Misi nastąpiła eksplozja językowa. Po polsku powstają coraz dłuższe zdania. Często w krótkich wyrażeniach Misi zaskakuje mnie poprawność wypowiedzi, choć w większości mam przyjemność słuchać najsłodszego "Kali zjeść krowa" dla moich uszu ;-)
Papa też doczekał się wreszcie częstszych odpowiedzi po francusku (wcześniej był to częściej miks bardzo polsko- troszkę francuski z odrobiną angielskiego). Bardzo dużo i chętnie Misia powtarza teraz po Papie francuskie wyrażenia.
Podsumowanie mowy dwulatka jest w stanie posta do napisania. Staram to sobie chwilowo wszystko w głowie poukładać i mam nadzieję, że niedługo siądę wreszcie i go opublikuję ;-)
A tak w międzyczasie, podzielę się z Wami Misiowymi dialogami.
O KREDKACH 1
Ja: Chodź będziemy razem kolorować.
Misia: Tak!
(Misia ma słonia, a ja jakiegoś ptaszka na drzewie. Biorę zieloną kredkę z pudełka i koloruję liść. Nagle Misia zauważa to i..
zabiera mi kredkę i odkłada na bok koło siebie...)
Misia: Nie nie nie Mamuś, to Emilki to...
(No dobra. Sięgam po inną zieloną...)
Misia: Nie nie Mama, to Emilki to..
(Zabrała i położyła kredkę obok siebie.)
Ja: A mogę inną zieloną kredkę? Proszę?
Misia: Nie.
Ja: A dasz mi inną kredkę?
Misia: Masz to! Mama.
( Dała mi -nie pierwszy raz- jakąś beżową. Czasem daje mi czarną :-D
Ja w śmiech. No uduszę chyba!)
(Koloruję piórka jakąś fioletową kredką i myślę "A może pokoloruję gałązki...")
Ja: A dasz mi brązową kredkę, proszę?
Misia: Tak, proszę Mamusia.
(I dała. No i jak tu udusić??? :-D )
Będziemy musiały popracować nad konceptem dzielenia się, bo maniery mają się nie najgorzej. :)
O KREDKACH 2
Ja: Misiu, pożyczysz mi taką kredkę?
Misia: Nie! Misia układa!
Ja w myślach: "No to jak układasz, to chociaż porządnie" :D
i wrobiłam ją w układanie "Tak Samo" lub "Dokończ szereg kredek ułożonych czubkami w górę/ w dół":
Papa też doczekał się wreszcie częstszych odpowiedzi po francusku (wcześniej był to częściej miks bardzo polsko- troszkę francuski z odrobiną angielskiego). Bardzo dużo i chętnie Misia powtarza teraz po Papie francuskie wyrażenia.
Podsumowanie mowy dwulatka jest w stanie posta do napisania. Staram to sobie chwilowo wszystko w głowie poukładać i mam nadzieję, że niedługo siądę wreszcie i go opublikuję ;-)
A tak w międzyczasie, podzielę się z Wami Misiowymi dialogami.
O KREDKACH 1
Ja: Chodź będziemy razem kolorować.
Misia: Tak!
(Misia ma słonia, a ja jakiegoś ptaszka na drzewie. Biorę zieloną kredkę z pudełka i koloruję liść. Nagle Misia zauważa to i..
zabiera mi kredkę i odkłada na bok koło siebie...)
Misia: Nie nie nie Mamuś, to Emilki to...
(No dobra. Sięgam po inną zieloną...)
Misia: Nie nie Mama, to Emilki to..
(Zabrała i położyła kredkę obok siebie.)
Ja: A mogę inną zieloną kredkę? Proszę?
Misia: Nie.
Ja: A dasz mi inną kredkę?
Misia: Masz to! Mama.
( Dała mi -nie pierwszy raz- jakąś beżową. Czasem daje mi czarną :-D
Ja w śmiech. No uduszę chyba!)
(Koloruję piórka jakąś fioletową kredką i myślę "A może pokoloruję gałązki...")
Ja: A dasz mi brązową kredkę, proszę?
Misia: Tak, proszę Mamusia.
(I dała. No i jak tu udusić??? :-D )
Będziemy musiały popracować nad konceptem dzielenia się, bo maniery mają się nie najgorzej. :)
O KREDKACH 2
Ja: Misiu, pożyczysz mi taką kredkę?
Misia: Nie! Misia układa!
Ja w myślach: "No to jak układasz, to chociaż porządnie" :D
i wrobiłam ją w układanie "Tak Samo" lub "Dokończ szereg kredek ułożonych czubkami w górę/ w dół":
Thursday, 16 July 2015
Rozmowy z trzyjęzycznym dwulatkiem
Pomieszanie z poplątaniem:
1. Na dobranoc, Miśka już w łóżku.
Ja: Kocham Cię.
Miśka: (powtarza) ko... cham cie....... Ko... Humpty Dumpty sat on a wall! - Humpty wymawiane "ham- pty"
Hmmm... Albo jeszcze nie do końca zrozumiała, albo sobie ze mnie jaja robi ;-)
2. F. poszedł rano po Miśkę do jej pokoju bo już wstała. Trzyma ją na rękach i zagaduje (a ja podsłuchuję).
F.: (po francusku każde pytanie) Dobrze spałaś?
M: (angielskie) Yeah.
F.: Królik i kangur też już wstali?
M: Yeah.
F.: Idziemy po mleko?
M: Yeah.
F.: A jutro polecisz na inną planetę?
M: Yeah.
F.: A przedtem pojedziesz kupić nowe auto?
M: Yeah.
F.: To już zdałaś prawo jazdy?
M.: Yeah.
F.: I kupisz sobie Ferrari?
M: Yeah.
F.: A dużo zapłacisz za to Ferrari?
M: No...(FR/ANG Nie)
No to pogadali... :-)
O tym co Miśka mówi z większym sensem napiszę wkrótce.
1. Na dobranoc, Miśka już w łóżku.
Ja: Kocham Cię.
Miśka: (powtarza) ko... cham cie....... Ko... Humpty Dumpty sat on a wall! - Humpty wymawiane "ham- pty"
Hmmm... Albo jeszcze nie do końca zrozumiała, albo sobie ze mnie jaja robi ;-)
2. F. poszedł rano po Miśkę do jej pokoju bo już wstała. Trzyma ją na rękach i zagaduje (a ja podsłuchuję).
F.: (po francusku każde pytanie) Dobrze spałaś?
M: (angielskie) Yeah.
F.: Królik i kangur też już wstali?
M: Yeah.
F.: Idziemy po mleko?
M: Yeah.
F.: A jutro polecisz na inną planetę?
M: Yeah.
F.: A przedtem pojedziesz kupić nowe auto?
M: Yeah.
F.: To już zdałaś prawo jazdy?
M.: Yeah.
F.: I kupisz sobie Ferrari?
M: Yeah.
F.: A dużo zapłacisz za to Ferrari?
M: No...(FR/ANG Nie)
No to pogadali... :-)
O tym co Miśka mówi z większym sensem napiszę wkrótce.
Tuesday, 21 April 2015
CD z polską kulturą w muzyce uczy mojego trzyjęzyczka tworzyć pierwsze zdania! - Niezwykle lekcje rytmiki
Po cichutku, po malutku wkraczamy w kolejny etap Misiowego rozwoju mowy. Teraz chcę wam jednak polecić kolejną perełkę z naszej muzycznej biblioteczki. ( O poprzedniej polecanej przez nas troje, włącznie z F., poczytajcie tu: CD z polską muzyką dla trzyjęzyczka).
Najpierw odkryłam pierwszą piosenkę, całkiem przypadkiem, na YouTube.
Jestem Polakiem wprawiło małe nóżki, rączki i kuperek Misiowy w radosne pląsy. Słuchając tego, samej chciało mi się tańczyć. Teledysk już do końca Misię przekupił.
Kilkając na nazwę kanału Niezwykłe Lekcje Rytmiki na YouTube, odkryłam, że dostępne były jeszcze dwie piosenki (też z teledyskami).
Po przesłuchaniu kolejnych dwóch - Polskie Pyszności i Opolskie Nutki (tu to mnie kupili :) ) - wyruszyłam w internet na zakupy płytki.
Gertruda (z pochodzenia Niemka :) ) prezentuje:
Teraz widzę, że na ich kanale dostępne jest wszystkie 10 piosenek. (Nie ma natomiast 10 lekcji rytmiki prowadzonych przez Mariusza Totoszko, ani podkładów karaoke).
Elementy refrenów są tak wpadające w ucho, że Miśka sama wyłapuje i śpiewa: Tutaj, tutaj... Mniam, mniam, mniam... Na, na, na, na, na... :)
Piosenki są o polskich potrawach, sławnych Polakach, królach i historii Polski, o polskiej walucie i nawet kilku miastom wyśpiewują pochwały (Warszawa, Kraków, Zielona Góra, Opole).
Sami obejrzyjcie i posłuchajcie. My tam to kochamy pełną śpiewającą gębą!
1.Jestem Polakiem
2. Polskie Pyszności - u nas "Niam niam niam..." - nie wiem czy to wpływ tej piosenki ale mój chowany na obczyźnie niejadek, który je normalne obiady tylko w żłobku, jakoś nagle w Polsce wtryniał kotlety schabowe, rosół i pomidorową :) Biegło to to do kuchni wołając "Kalon! kalon!" (czyt. makaron nitki :) )
3. Historia Polski - u nas znane wybitnie jako "TUTAJ, TUTAJ..."
To właśnie ta ostatnia piosenka spowodowała pierwsze Misiowe, w 100% poprawne polskie zdanie...
Wielki Nene (królik) przewrócił się na kanapie i nagle widzę, że Misia go ciągnie i wysila się żeby go poprawić, i mówi:
- Chodź tutaj!
{{{
Thursday, 12 March 2015
Niedzielne zabawy z 19-miesięcznym dzieckiem II
Zdradzę wam, że odkąd zaczęłam wymyślać zabawy na niedzielę, bawimy się całe popołudnie, radochy mamy po pachy, a potem jeszcze w tygodniu dziecko chce "Jeście. Jeście. Jeście" :)
Hit zeszłego tygodnia kontynuuje swoje pięć minut sławy. O czym mowa?
Mama! POpon Popon Popon POPON! - Pompony w roli głównej.
Impreza 1: Ile pomponów uda się wziąć w jedną rączkę? A ile w obie? Uda się wszystkie?
Impreza 1a: Daj czerwony pompon. - tylko jeden kolor, jak na razie, jest rozpoznawany :)

Impreza 2: Wciskamy pompony w otworki odwróconego klocka Mega Blocks i powtarzamy po Mamie od jeden do dziesięciu. W większości po swojemu :) Tylko "pięć" i "sześć" po polsku :)
Potem wyciągamy wszystkie po jednym wołając hop, hop, hop i zaczynamy od nowa..
Impreza 3: Wrzucamy pompony do otworki odwróconego klocka Mega Blocks i wklepujemy łyżką lub łopatką...

Korzystając z faktu, że wyszło wreszcie słońce, wyszłyśmy też na spacerek, żeby zrobić sobie przerwę od pomponów :)
Po spacerku - Impreza 4: Misia wrzucała pompony do pudełka po butach, w którym jeden z boków miał otworek na około 2cm.
Zajmowało jej to jakieś 30 sekund i co chwilę musiała ćwiczyć słówko "otwórz". Strasznie lubię to jej OFU! OFU! :)
W końcu musiałam jej dołożyć więcej pomponów. Miałam tylko mniejszy rozmiar, to musiałam bardziej pilnować, ale czego się nie robi dla szczęśliwego dziecięcia? :)
W związku z tym, że pokrywka nie chciała nam się trzymać na pudełku i ciągle się to wszystko przewracało, zastosowałam dwie pary samoprzylepnych kółek-rzepów (kupiłam w papierniczym).
Po kółeczku na dwóch brzegach pudełka i pokrywki.
Tego typu zamknięcie właściwie uniemożliwiło Misi samodzielne otwarcie pudełka. Jeden rzep wystarczyłby dla stabilności, ale ze względu na małe pompony ukryte w środku, zdecydowałam się na system utrudnionego dostępu bez nadzoru.
Szczegóły techniczne :)

Na bonus pokażę wam jeszcze jak bawiłyśmy się parę miesięcy temu. Już wtedy pompony były odjazdowe.
Misia około 14 miesięcy:
Dodatkowo Misia trenowała zakręcanie i odkręcanie nakrętki (jej pomysł), po prawie każdym pomponie. Oj napracowały się te małe paluszki :)
Inne pomysły:
- Starsze dzieciaczki mogą sortować według kolorów,
- bawić się w który nie pasuje
- znajdowanie innego przedmiotu, jak np. zabawki w kolorze wylosowanego pompona i nazywanie kolorów
- opowiadanie co jeszcze może mieć taki sam kolor (okazja na rozmowy w języku mniejszościowym dla wielojęzyczków)
- można sprawdzać gdzie kto ma gilgotki :)
- znajdować słówka jaki jest pompon: puszysty, miękki, mały, średni, czerwony, okrągły..
- celować rzuty do kubka
- układać sekwencje (czerwony, żółty, niebieski, czerwony, żółty itd.., /mały, duży, mały itd..)
- ilość możliwości jest nieskończona - the possibilities are endless :)
Hit zeszłego tygodnia kontynuuje swoje pięć minut sławy. O czym mowa?
Mama! POpon Popon Popon POPON! - Pompony w roli głównej.
Impreza 1: Ile pomponów uda się wziąć w jedną rączkę? A ile w obie? Uda się wszystkie?
Impreza 1a: Daj czerwony pompon. - tylko jeden kolor, jak na razie, jest rozpoznawany :)

Impreza 2: Wciskamy pompony w otworki odwróconego klocka Mega Blocks i powtarzamy po Mamie od jeden do dziesięciu. W większości po swojemu :) Tylko "pięć" i "sześć" po polsku :)
Potem wyciągamy wszystkie po jednym wołając hop, hop, hop i zaczynamy od nowa..
Impreza 3: Wrzucamy pompony do otworki odwróconego klocka Mega Blocks i wklepujemy łyżką lub łopatką...

Korzystając z faktu, że wyszło wreszcie słońce, wyszłyśmy też na spacerek, żeby zrobić sobie przerwę od pomponów :)
Zajmowało jej to jakieś 30 sekund i co chwilę musiała ćwiczyć słówko "otwórz". Strasznie lubię to jej OFU! OFU! :)
W końcu musiałam jej dołożyć więcej pomponów. Miałam tylko mniejszy rozmiar, to musiałam bardziej pilnować, ale czego się nie robi dla szczęśliwego dziecięcia? :)
W związku z tym, że pokrywka nie chciała nam się trzymać na pudełku i ciągle się to wszystko przewracało, zastosowałam dwie pary samoprzylepnych kółek-rzepów (kupiłam w papierniczym).
Po kółeczku na dwóch brzegach pudełka i pokrywki.
Tego typu zamknięcie właściwie uniemożliwiło Misi samodzielne otwarcie pudełka. Jeden rzep wystarczyłby dla stabilności, ale ze względu na małe pompony ukryte w środku, zdecydowałam się na system utrudnionego dostępu bez nadzoru.
Szczegóły techniczne :)

Na bonus pokażę wam jeszcze jak bawiłyśmy się parę miesięcy temu. Już wtedy pompony były odjazdowe.
Misia około 14 miesięcy:
Dodatkowo Misia trenowała zakręcanie i odkręcanie nakrętki (jej pomysł), po prawie każdym pomponie. Oj napracowały się te małe paluszki :)
- Starsze dzieciaczki mogą sortować według kolorów,
- bawić się w który nie pasuje
- znajdowanie innego przedmiotu, jak np. zabawki w kolorze wylosowanego pompona i nazywanie kolorów
- opowiadanie co jeszcze może mieć taki sam kolor (okazja na rozmowy w języku mniejszościowym dla wielojęzyczków)
- można sprawdzać gdzie kto ma gilgotki :)
- znajdować słówka jaki jest pompon: puszysty, miękki, mały, średni, czerwony, okrągły..
- celować rzuty do kubka
- układać sekwencje (czerwony, żółty, niebieski, czerwony, żółty itd.., /mały, duży, mały itd..)
- ilość możliwości jest nieskończona - the possibilities are endless :)
Tuesday, 3 March 2015
Niedzielne zabawy z 19-miesięcznym dzieckiem
Musimy wziąć wyrażenia dźwiękonaśladowcze przez kolano chyba, bo coś nam nie idą.
Poza drugim zeszytem z serii "Kocham Czytać", Misi nie interesuje zapis graficzny odgłosów zwierzątek czy innych onomatopei.
Jakie dźwięki wydają różne zwierzątka wie, choć uparła się, żeby nie przyznawać się, że wie jak mówi żaba. Raz jej się KUM wymsknęło i na tym był koniec.
Dzień przed ukończeniem przez Misię 19-tu miesięcy, nastąpił jednak całkowicie nieoczekiwany rozwój wydarzeń. Na nowo zachciało jej się czytać samogłoski ;D
Pisałam już kiedyś, że pierwszy zeszytu profesor Cieszyńskiej, u Misi nie wywoływał chęci powtarzania. A tu nagle, podczas wieczornego czytania...
Na pierwszej stronie jest chłopiec po lewej, dziewczynka po prawej, prezentujący układ ust przy wymowie A, U, I. Poszczególne samogłoski są w "dymkach" między każdą z trzech par dzieci.
Czytam Misi, pokazując moim palcem: A... U.... I....
Czysty szok mi się wymalował na twarzy, zmieszany z dumą i radością, jak Misia swoim małym paluszkiem myk myk myk, pokazała trzy samogłoski czytając je na głos!! Hura! :D
Pozwoliła sobie przeczytać całą książeczkę i chętnie powtarzała. Starałam się zwracać uwagę, by powtarzała odpowiednią ilość powtórzeń samogłosek w dymkach na obrazkach. Jak było jedno U, albo jak było trzy: AAA. Całkiem dobrze nam poszło.
Na koniec Misia chętnie przeczytała mi samogłoski w tytule książeczki "Kopciuszek", jak jej po jednej pokazywałam palcem; i dała sobie całą bajkę przeczytać, bez przerywania, marudzenia, co się do tej pory bardzo rzadko zdarzało. (Pokazywanie na obrazkach ptaszków, pań, butów itd. z ekspresowym przewracaniem stron było normalne do tej pory).
Wspominałam, że odkąd F. bawił się Misią przed lustrem w wycie jak wilki, to Misia od tej pory kiedy budzi się w nocy, to zamiast płakać, wyje AUUUUUUUU!!!! AAAUUUUU!!!
Tamtej nocy, słyszałam Misię przez ścianę: UUUUUUUU.... EEEEEEE....... UUUUU.... EEEEEE...
Tak bawiłyśmy się w zeszły weekend. Podczas rysowania kredkami, tak jakoś narysowały mi się samogłoski :) Misia zapytana, wszystkie przeczytała.
Znowu Misia budowała żyrafy.(Myślałam, że Lego Duplo bardziej ją będzie kręcić, a tu proszę - preferencja dla Mega Blocks.). Coraz częściej woła "jeszcze", jak jej się te podłużne klocki skończą. Nie chcę jej dawać tych kwadratowych i małych z pojedyńczą kropką, bo wiem, że skończy się straszną frustracją i zamaszystym ruchem ręki. Trzeba będzie dokupić jeszcze jeden zestaw i wygrzebać z niego te podłużne klocki:)
Poza drugim zeszytem z serii "Kocham Czytać", Misi nie interesuje zapis graficzny odgłosów zwierzątek czy innych onomatopei.
Jakie dźwięki wydają różne zwierzątka wie, choć uparła się, żeby nie przyznawać się, że wie jak mówi żaba. Raz jej się KUM wymsknęło i na tym był koniec.
Dzień przed ukończeniem przez Misię 19-tu miesięcy, nastąpił jednak całkowicie nieoczekiwany rozwój wydarzeń. Na nowo zachciało jej się czytać samogłoski ;D
Pisałam już kiedyś, że pierwszy zeszytu profesor Cieszyńskiej, u Misi nie wywoływał chęci powtarzania. A tu nagle, podczas wieczornego czytania...
Na pierwszej stronie jest chłopiec po lewej, dziewczynka po prawej, prezentujący układ ust przy wymowie A, U, I. Poszczególne samogłoski są w "dymkach" między każdą z trzech par dzieci.
Czytam Misi, pokazując moim palcem: A... U.... I....
Czysty szok mi się wymalował na twarzy, zmieszany z dumą i radością, jak Misia swoim małym paluszkiem myk myk myk, pokazała trzy samogłoski czytając je na głos!! Hura! :D
Pozwoliła sobie przeczytać całą książeczkę i chętnie powtarzała. Starałam się zwracać uwagę, by powtarzała odpowiednią ilość powtórzeń samogłosek w dymkach na obrazkach. Jak było jedno U, albo jak było trzy: AAA. Całkiem dobrze nam poszło.
Na koniec Misia chętnie przeczytała mi samogłoski w tytule książeczki "Kopciuszek", jak jej po jednej pokazywałam palcem; i dała sobie całą bajkę przeczytać, bez przerywania, marudzenia, co się do tej pory bardzo rzadko zdarzało. (Pokazywanie na obrazkach ptaszków, pań, butów itd. z ekspresowym przewracaniem stron było normalne do tej pory).
Wspominałam, że odkąd F. bawił się Misią przed lustrem w wycie jak wilki, to Misia od tej pory kiedy budzi się w nocy, to zamiast płakać, wyje AUUUUUUUU!!!! AAAUUUUU!!!
Tamtej nocy, słyszałam Misię przez ścianę: UUUUUUUU.... EEEEEEE....... UUUUU.... EEEEEE...
Tak bawiłyśmy się w zeszły weekend. Podczas rysowania kredkami, tak jakoś narysowały mi się samogłoski :) Misia zapytana, wszystkie przeczytała.
Znowu Misia budowała żyrafy.(Myślałam, że Lego Duplo bardziej ją będzie kręcić, a tu proszę - preferencja dla Mega Blocks.). Coraz częściej woła "jeszcze", jak jej się te podłużne klocki skończą. Nie chcę jej dawać tych kwadratowych i małych z pojedyńczą kropką, bo wiem, że skończy się straszną frustracją i zamaszystym ruchem ręki. Trzeba będzie dokupić jeszcze jeden zestaw i wygrzebać z niego te podłużne klocki:)
Próbowałam też znowu namówić ją do sortowania. Tym razem według koloru.
Sunday, 1 March 2015
4 wskazówki na laminowanie dla malucha ( poniżej 2 lat) - i o co chodzi z tymi mikronami?
Czy ręcznie robione przez Ciebie materiały i pomoce edukacyjne dla Twojego małego dziecka kończą pogniecione, rozmoczone i w strzępach? Drukujesz kolejny raz, wycinasz... I znów wyrzucasz.. Powtarzasz w kółko: "nie bierz do buzi"... "nie gnieć"... "nie targaj"... aż do znudzenia?
Jeśli tak to u Ciebie wygląda, to wiedz, że u mnie też tak było. Chcesz wiedzieć co u nas pomogło? Czytaj dalej..
Wiele blogujących Mam/opiekunów/nauczycieli bawiących się z dziećmi według metody Montessori czy Metody Krakowskiej/Sylabowej, laminuje własnoręcznie wykonane materiały rozrywkowo-edukacyjne.
Natchnęło mnie na laminowanie samoprzylepną folia do oprawy książek i zeszytów (Jak to zrobić? Zobacz w II. Dwie Dodatkowe opcje), co niestety względnie odsuwało w czasie nieunikniony stan zniszczenia. (Przetrwały tylko karty naklejone na twardą kartonową planszę.).
Gdy w końcu kupiłam laminator, już przy zakupie pierwszych folii do laminowania zaliczyłam wpadkę – moja maszynka przyjmowała maksymalnie “100 mikronów”, a ja odkryłam, że kupiłam folie 125-tki... Tak więc zgłupiałam, wkurzyłam się, po czym poszłam po rozum to głowy. W Google.. O tym czego się nauczyłam (O co chodzi z tymi mikronami?!) w III. Dodatkowe informacje.
1. Dla roczniaków polecam raczej folie 125 mikronów - zdążysz krzyknąć "Nie zgniataj/nie zginaj!", zanim Twoja twórczość ulegnie zniszczeniu. Szczególnie na mniejsze elementy edukacujno-rozrywkowe (kartoniki z sylabkami, domino itp.), którymi dziecko będzie się bawić (miętoląc i próbując je zjeść...To pierwsze co Miśka zrobiła z jabłkiem na powyższym zdjęciu...).
Jeśli tak to u Ciebie wygląda, to wiedz, że u mnie też tak było. Chcesz wiedzieć co u nas pomogło? Czytaj dalej..
Wiele blogujących Mam/opiekunów/nauczycieli bawiących się z dziećmi według metody Montessori czy Metody Krakowskiej/Sylabowej, laminuje własnoręcznie wykonane materiały rozrywkowo-edukacyjne.
Pozazdrościłam im efektowności zalaminowanych sylabek, domino, memory DIY.. .
Lubię lśniące nowością “zabawki”. Taka ze mnie sroka. :) Kto nie lubi? Lubię też takie, które nie są nowe ale za to zadbane. O “starsze” zabawki staram się dbać i chronić przed zniszczeniem. Jakoś chętniej sięgnę po nie przeżute puzzle…
Wydrukowana kreatywność niezabezpieczonych materiałów, w łapkach Misi (między 13-19 miesięcy i nadal…) kończyła w ślinie, jogurcie, zgnieciona i w strzępach. W dowolnej kolejności… Syzyfowa praca.
Nieocenionym Sukcesem Wychowawczym jest to, że Gryzoń- Niszczyciel nie dręczy książek… Na matczynych wydrukach sobie za to odbija. :) Natchnęło mnie na laminowanie samoprzylepną folia do oprawy książek i zeszytów (Jak to zrobić? Zobacz w II. Dwie Dodatkowe opcje), co niestety względnie odsuwało w czasie nieunikniony stan zniszczenia. (Przetrwały tylko karty naklejone na twardą kartonową planszę.).
Gdy w końcu kupiłam laminator, już przy zakupie pierwszych folii do laminowania zaliczyłam wpadkę – moja maszynka przyjmowała maksymalnie “100 mikronów”, a ja odkryłam, że kupiłam folie 125-tki... Tak więc zgłupiałam, wkurzyłam się, po czym poszłam po rozum to głowy. W Google.. O tym czego się nauczyłam (O co chodzi z tymi mikronami?!) w III. Dodatkowe informacje.
I. TOP 4 wskazówki na laminowanie dla malucha (<2 lat)
![]() |
| Ślady zębów 18-miesięcznej Misi :) |
1. Dla roczniaków polecam raczej folie 125 mikronów - zdążysz krzyknąć "Nie zgniataj/nie zginaj!", zanim Twoja twórczość ulegnie zniszczeniu. Szczególnie na mniejsze elementy edukacujno-rozrywkowe (kartoniki z sylabkami, domino itp.), którymi dziecko będzie się bawić (miętoląc i próbując je zjeść...To pierwsze co Miśka zrobiła z jabłkiem na powyższym zdjęciu...).
Subscribe to:
Posts (Atom)








