Poza drugim zeszytem z serii "Kocham Czytać", Misi nie interesuje zapis graficzny odgłosów zwierzątek czy innych onomatopei.
Jakie dźwięki wydają różne zwierzątka wie, choć uparła się, żeby nie przyznawać się, że wie jak mówi żaba. Raz jej się KUM wymsknęło i na tym był koniec.
Dzień przed ukończeniem przez Misię 19-tu miesięcy, nastąpił jednak całkowicie nieoczekiwany rozwój wydarzeń. Na nowo zachciało jej się czytać samogłoski ;D
Pisałam już kiedyś, że pierwszy zeszytu profesor Cieszyńskiej, u Misi nie wywoływał chęci powtarzania. A tu nagle, podczas wieczornego czytania...
Na pierwszej stronie jest chłopiec po lewej, dziewczynka po prawej, prezentujący układ ust przy wymowie A, U, I. Poszczególne samogłoski są w "dymkach" między każdą z trzech par dzieci.
Czytam Misi, pokazując moim palcem: A... U.... I....
Czysty szok mi się wymalował na twarzy, zmieszany z dumą i radością, jak Misia swoim małym paluszkiem myk myk myk, pokazała trzy samogłoski czytając je na głos!! Hura! :D
Pozwoliła sobie przeczytać całą książeczkę i chętnie powtarzała. Starałam się zwracać uwagę, by powtarzała odpowiednią ilość powtórzeń samogłosek w dymkach na obrazkach. Jak było jedno U, albo jak było trzy: AAA. Całkiem dobrze nam poszło.
Na koniec Misia chętnie przeczytała mi samogłoski w tytule książeczki "Kopciuszek", jak jej po jednej pokazywałam palcem; i dała sobie całą bajkę przeczytać, bez przerywania, marudzenia, co się do tej pory bardzo rzadko zdarzało. (Pokazywanie na obrazkach ptaszków, pań, butów itd. z ekspresowym przewracaniem stron było normalne do tej pory).
Wspominałam, że odkąd F. bawił się Misią przed lustrem w wycie jak wilki, to Misia od tej pory kiedy budzi się w nocy, to zamiast płakać, wyje AUUUUUUUU!!!! AAAUUUUU!!!
Tamtej nocy, słyszałam Misię przez ścianę: UUUUUUUU.... EEEEEEE....... UUUUU.... EEEEEE...
Tak bawiłyśmy się w zeszły weekend. Podczas rysowania kredkami, tak jakoś narysowały mi się samogłoski :) Misia zapytana, wszystkie przeczytała.
Znowu Misia budowała żyrafy.(Myślałam, że Lego Duplo bardziej ją będzie kręcić, a tu proszę - preferencja dla Mega Blocks.). Coraz częściej woła "jeszcze", jak jej się te podłużne klocki skończą. Nie chcę jej dawać tych kwadratowych i małych z pojedyńczą kropką, bo wiem, że skończy się straszną frustracją i zamaszystym ruchem ręki. Trzeba będzie dokupić jeszcze jeden zestaw i wygrzebać z niego te podłużne klocki:)
Próbowałam też znowu namówić ją do sortowania. Tym razem według koloru.















